Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imiesłowowy równoważnik zdania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imiesłowowy równoważnik zdania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2019

Błędy Noblistki

Jedni powiedzą, że to małostkowe, inni, że właśnie na tym służba korektorska i redakcyjna polega — żeby wybitnym piszącym poprawić jakiś błąd, różne mogący mieć podłoże. Na przykład nieuwagę. Już Horacy napisał o wieszczu swego świata: Quandoque bonus dormitat Homerus, tj. niekiedy i dobry Homer drzemie.
W wykładzie noblowskim, w którym słowo czułość przywodzi mi na myśl dwóch Franciszków — Karpińskiego i papieża Jorge Bergoglio — nie ustrzegła się Olga Tokarczuk usterek formalnych.
Pierwsza z nich dotyczy użycia imiesłowu przysłówkowego współczesnego, a może raczej imiesłowowego równoważnika zdania.
W wykładzie pojawiło się następujące zdanie:
O, tak, nasza rzeczywistość już stała się surrealna. Jestem też pewna, że wiele opowieści domaga się przepisania w nowych intelektualnych kontekstach, inspirując się nowymi teoriami naukowymi.
Problematyczny imiesłów to inspirując się. Zasada używania tych konstrukcji sformułowana przez Hannę Jadacką w Kulturze języka polskiego (s. 188) jest taka:
równoważnik z imiesłowem na -ąc jest dobrze użyty, gdy on sam i zdanie główne mają wspólny podmiot mianownikowy (konkretny lub zastępowany przez właściwy morfem słowa osobowego), wskazujący wykonawcę czynności, o którym mowa w obu częściach zdania złożonego.
Pytamy: kto się domaga? kto się inspiruje? kto ma przepisać? Jeśli mamy do czynienia z personifikacją, to chyba jest w porządku, bo wówczas opowieści mogą się domagać i one także (same!) mogą się inspirować teoriami naukowymi. Jeśli jednak podejdziemy do treści klasycznie, czyli uznamy, że „opowieści domagają się” (co w zasadzie znaczy w odniesieniu do nich: trzeba), ale inspirować się nowymi teoriami naukowymi, a zwłaszcza przepisać na nowo mogą coś raczej osoby, pisarze, opowiadacze, to wówczas mamy do czynienia z brakiem zgodności wykonawców czynności. Konstrukcja nie jest jasna, imiesłów nie pomaga, więc choćby z tego powodu trzeba by tu dokonać korekty.
A teraz niemal finał, prawie koda. To również nie jest błąd żenujący, może cień błędu, może licentia na rzecz dążenia do gnomiczności:
Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu pragniemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd. Często zapominamy, że nie jest to jakieś fatum i zrządzenie losu, ale rezultat bardzo konkretnych posunięć i decyzji ekonomicznych, społecznych i światopoglądowych (w tym religijnych). Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć.
Czasownik użyć wymaga dopełniacza (użyć skalpela, widelca, machin oblężniczych), a ciąć i niszczyć wywołują biernik (ciąć, niszczyć płótno, papier, książkę). Połączenie tych czasowników za pomocą relatora (zaimka względnego) który, w bierniku, podczas gdy w pełni poprawne użycie czasownika używać wymagałoby konstrukcji z dopełniaczem: którego można używać, jest właśnie składniowym skrótem wymienianym w katalogach błędów językowych.

Tak czy inaczej: przemówienia tego warto posłuchać i warto je przeczytać.

środa, 11 lipca 2018

Dobra rada: nie nadużywaj

Nie nadużywaj imiesłowów, bo to źle wygląda. Imiesłowy zakończone na -ąc szerzą się nadmiernie, a ponieważ od wieków należały raczej do polszczyzny pisanej, pisali zaś ludzie jako tako w pisaniu biegli, a nie każdy — jak teraz, to i radzili sobie, choć nie zawsze w zgodzie ze współczesnymi regułami.
Gdyby dziś ktoś pisał jak pan Jan Kochanowski

mógłby otrzymać komentarz gram! W zdaniu bowiem rozpoczynającym się „Serce roście, patrząc na te czasy...” można się doszukać niezgodności podmiotów lub wykonawców czynności — kto roście, czyli po dzisiejszemu rośnie? — serce; kto patrzy? — ja, my lub człowiek sumnienia całego.
Wracam do tematu i do współczesności. Mam tu przykład:
Mając dostęp do wnętrza ekspresu i bloku zaparzającego, wszystkie czynności w procesie czyszczenia można wykonać samemu, mając tym samym pewność, że ekspres jest właściwie eksploatowany i konserwowany, tym samym zapewnia odpowiednią jakość i najlepszy smak serwowanej kawy.
Nie nadużywajmy imiesłowów, bo z powodu ich nadmiaru i/lub złego użycia nasz tekst może być uznany za pretensjonalny, stylistycznie nabzdyczony, nieudany. Forma przysłania jasność sensu, której oczekuje czytelnik.

czwartek, 7 czerwca 2018

Błędy papieża Franciszka

Nie, nie dołączam do grona superwizorów i ekspertów teologicznych, którzy z pozycji znawców doktryny i zatroskanych synów Kościoła śmiało perorują, jak to źle sobie poczyna ten, któremu jakoby według wielu oponentów katolicy ślepo są posłuszni. Wszystko się, panie, pozmieniało.
Ja oczywiście o języku. Opublikował papież rzymski Franciszek adhortację Gaudete et exsultate. Na samym początku, w punkcie drugim, czytamy:
Moim skromnym celem jest przedstawienie po raz kolejny powołania do świętości, próbując ująć je w aktualnym kontekście, z jego zagrożeniami, wyzwaniami i możliwościami. Ponieważ Pan każdego z nas wybrał, „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4).
Podkreśliłem imiesłów przysłówkowy współczesny próbując.
Mam bowiem wrażenie, że to jest paskudne nowomodne bełkotliwe użycie, właściwe tłumaczom, co biegną za obcymi strukturami składniowymi, a nie patrzą, czy wytwarzany tekst polski jest dostatecznie polski, a przede wszystkim zrozumiały. Copyright ma Libreria Editrice Vaticana, tłumacze są anonimowi.

Dlaczego tak ostro?

Ostro piszę, bo się nam język psuje nie z powodu pożyczania słów obcych typu router czy WiFi z tego routera rozprowadzane. Raczej bym to porównał z wiekiem XVIII. Szkodliwsza od wzbogacania tylko słownictwa była moda na francuszczyznę, która powodowała, że modnie było być cudzoziemcem we własnym kraju, że łatwiej przychodziło wyśmianie tego, że ktoś w obcym języku błąd zrobił, wymowę wersalską skaził jakimś mazowieckim wtrętem, aniżeli potępienie zubożenia polszczyzny i poddawania jej bez potrzeby regułom cudzoziemskiej składni. Jak w Powrocie posła Niemcewicza:

Ano właśnie.

Zasady użycia imiesłowu na -ąc

Zasady użycia imiesłowowych równoważników zdań opisała Hanna Jadacka — szczegółowo, ale wciąż chyba nie wyczerpująco, gdy wziąć pod uwagę wielość innowacyjnych konstrukcji (czytaj: szaleństw), użyć niestandardowych, które mają jakiś związek składniowy z pozostałymi częściami zdań złożonych, może i wspólnego wykonawcę czynności, ale maskują charakter połączenia (przyczyna, warunek, skutek...?).  Podsumowywała zaprezentowany materiał i reguły:
Jeśli praktyka językowa najbliższych lat nie przyniesie zauważalnego zwrotu w tej dziedzinie lub przynajmniej zahamowania wskazanej tendencji, pod wpływem uzusu norma ulegnie dalszej liberalizacji. Będzie ona prawdopodobnie polegała na tym, że równoważnik imiesłowowy zaczniemy traktować jako zwykłe uzupełnienie treści zdania głównego, wskazujące czynność luźno związaną z czynnością podstawową [podkreśl. moje]; związki czasowe między działaniami nazwanymi w podrzędnej (równoważnikowej) i nadrzędnej części zdania przestaną być istotne. Na razie jednak nie ma powodów, by ten proces łagodzenia normy sztucznie przyspieszać.
Użytkownicy języka, zwłaszcza ci o mniejszym wyrobieniu językowym, mają więc do wyboru dwie strategie: albo dokładnie przyswoić sobie cały skomplikowany zespół reguł związanych ze stosowaniem imiesłowowych równoważników zdań, albo unikać samych tych struktur (Kultura języka polskiego PWN, Fleksja i składnia, 196).
Tymczasem konstrukcja moim celem jest przedstawienie powołania (...), próbując ująć je... nie zasługuje na pochwałę.
Świadomie nie bawię się w translatologa. Kto chętny, może wziąć do ręki wersję włoską, łacińską, angielską, hiszpańską i sprawdzać, kto i co skopiował lub wypaczył. No dobrze, włoską przytoczę:

Il mio umile obiettivo è far risuonare ancora una volta la chiamata alla santità, cercando di incarnarla nel contesto attuale, con i suoi rischi, le sue sfide e le sue opportunità. Perché il Signore ha scelto ciascuno di noi «per essere santi e immacolati di fronte a Lui nella carità» (Ef 1,4).
A bywali, i to całkiem niedawno, papieże, którzy znacznie lepiej posługiwali się poprawną polszczyzną. Solidne wadowickie szkoły i trochę uniwersyteckiej polonistyki plus lektura klasyków. To buduje styl.